Scena międzynarodowa, Newsy, Opinie

Ultimate na najwyższym europejskim poziomie

Ultimate na najwyższym europejskim poziomie

Finały Klubowych Mistrzostw Europy to marzenie każdego zapalonego gracza ultimate. Są to najbardziej prestiżowe rozgrywki w trzech dywizjach na starym kontynencie. Format zawodów to trzydniowy turniej, na którym możemy zobaczyć 24 najlepsze zespoły męskie, 12 najlepszych zespołów żeńskich i 12 topowych drużyn mieszanych. Śmietanka europejskiego ultimate w jednym miejscu przez trzy dni. Atleci i atletki. Sportowcy, którzy aż kipią od pasji do tego sportu i całej społeczności. Zauważyłem wiele różnic, ważnych różnic które chciałbym Wam pokazać łącząc je delikatnie z moimi przemyśleniami na temat naszego sportu w Polsce i semi-pro ultimate, które mamy na zachodzie Europy. Przy okazji dowiecie się co nieco o tym jak wyglądały tegoroczne Finały Klubowych Mistrzostw Europy (EUCF) od środka. 

1. Po pierwsze dyscyplina i zaufanie!

Rośnie liczba drużyn mająca niegrających trenerów. Zadaniem tych osób jest przede wszystkim organizacja planu dnia (co do minuty), analiza przeciwników (scouting), dopasowywanie taktyki do przeciwnika podczas gry, dobre zarządzanie zespołem czy choćby egzekwowanie zasad które są ustalone w drużynie. Wkładają oni bardzo dużo pracy w cały system i strukturę drużyny. Nie są Oni zawodnikami, co ma miejsce u nas w kraju (sporo trenerów jest również grającymi zawodnikami), a osobami które mogą poświęcić swój czas na odpowiednie podejście całego zespołu do sezonu, turnieju czy poszczególnych spotkań. To bardzo ważne w perspektywie budowania solidnej drużyny. Większość z nich otrzymuje z tego tytuły adekwatne wynagrodzenia. To cieszy bo widać, że Ultimate się rozwija. 

Klubowe Mistrzostwa Europy w Ultimate - drużyna women YAKA

Francuska drużyna women YAKA. W środku trener w objęciach swoich zawodniczek. źródło:  Quentin Dupré la Tour

Klubowe Mistrzostwa Europy w Ultimate Frisbee - drużyna GRUT z Holandii
Zwycięzcy dywizji mixed. Drużyna Grut z Holandii razem z trenerem (drugi od prawej w pozycji stojącej). źródło: Quentin Dupré la Tour

Za każdym razem kiedy trener wchodzi na boisko wzrok zawodników i cała uwaga skupia się tylko na nim. W drużynie panuje cisza, a głos zabiera jedna osoba. Tak również jest w przypadku grających liderów drużyn, którzy są tak samo ubrani lecz łatwo dostrzec, że to oni rozdają karty właśnie dzięki atencji drużyny i wzrokowi skierowanemu na przywódcę. Dyskusji jest prawie zero. Z reguły wygląda to tak, że trener bądź lider wygłasza mowę, która jest szanowana, a po zakończeniu każdy z przytakującymi gestami jest gotowy do okrzyku. Na boisku nie ma czasu na rozmowę, czy lepiej zagrać teraz ten wariant, czy może jednak tamten. Tu nawet nie chodzi o czas czy nieadekwatną do momentu wymianę poglądów. Zawodnicy po prostu w stu procentach ufają swojemu trenerowi i każdy z pełnym szacunkiem do jego decyzji tylko czeka, aż wejdzie na boisko. Wie on bowiem dokładnie, że reszta drużyny tak samo jak on, ma zadanie starać się jak najlepiej realizować założenia i oddać wszystko na arenie. Oczywiście w krajach tych drużyn, ultimate ma dużo dłuższą historię, której owocami są choćby coachowie czy liderzy tych zespołów mających wiedzę i doświadczenie poparte latami gry. Warto jednak dodać, że spora liczba z nich współpracuje z wieloma bardzo dobrymi graczami, którzy również mogliby poszczycić się nie lada wiedzą i podejściem do Ultimate. To schodzi jednak na drugi plan bo każdy wie, i takie są zasady, że w drużynie przemawia trener, gramy tak jak powie trener i robimy to co powie trener. Nie szanowanie postanowień osoby decyzyjnej jest nieakceptowalne i w najlepszych drużynach szczególnie męskich, zawodnik zanim się wyłamie pomyśli dwa razy nad konsekwencjami.

źródło: Quentin Dupré la Tour

Czy ten model jest dobry? Moja odpowiedź jest krótka – tak!

W szeroko pojętym sporcie od zawsze w większości dyscyplin, zawodników prowadzili trenerzy bądź coachowie, którzy wymagali głównie dyscypliny, zaangażowania i poświęcenia. Oczywiście z systemem tym w bardziej popularnych sportach zawodnicy mają do czynienia już od najmłodszych lat, ale trzeba zauważyć że ultimate to sport nowy, a więc jeszcze będący w fazie kształtowania pewnych wzorców. O tym można by napisać kolejny artykuł, ale to w przyszłości.

Podobnie jest w czołowych drużynach europejskiej sceny ultimate gdzie lider lub trener jest jeden, a kluczem do sukcesu jest jego wiedza oraz obdarzenie go zaufaniem przez zawodników. W momencie połączenia tych dwóch rzeczy, drużyna może skupić się praktycznie tylko na poprawianiu indywidualnych umiejętności oraz zgraniu. Przyjemne dla oka jest oglądanie profesjonalistów, dorosłych osób, które słuchają i mają jeden wspólny cel – być drużyną z prawdziwego zdarzenia i wygrać nie zapominając o fair play. Trend ten pokazuje, że pozycja trenera w drużynie ultimate frisbee zaczyna być wartościowa i potrzebna. 

2. Przyjechałem na zawody sportowe, a nie wakacje. Mam do wykonania zadanie.

To kolejna rzecz charakteryzująca drużyny na finałach Mistrzostw. Nikt już nie pamięta, że ultimate założyli hipisi, którzy podejście sportowe stawiali na drugim miejscu kosztem zabawy i integracji. Te elementy nie umarły, ale kolejność się zmieniła i widać, że każdy traktuje to już jako sport, w którym żeby być lepszy potrzeba treningu, odpowiedniego trybu życia i szukania złotego środku w budowaniu solidnego zespołu. Dzięki temu ultimate wygląda niesamowicie, szczególnie kiedy spotkają się naprzeciwko siebie drużyny charakteryzujące się pro sportowym podejściem do tematu. 

Walka o dysk Bad Skid vs Crazy Dogs - EUCF 2017 Caorle
Bad Skid vs Crazy Dogs / źródło:Quentin Dupré la Tour

Ponieważ mieszkaliśmy w dużym kurorcie domków letniskowych wiele ekip mieszkało koło siebie. Wieczorami można było posłuchać ich analiz, ale najbardziej widoczna była jedna kwestia. Najpóźniej o 23. na całym obiekcie Villaggio San Francesco było już cicho, a w domkach pogaszone światła. Nikt tutaj nie przyjechał, by korzystać z klimatu pięknej miejscowości Caorle, czy błąkać się po plaży do późnych godzin nocnych. To, że finały odbywały się nad ciepłym Morzem Adriatyckim było nieważne. Przez te trzy dni każdy zawodnik miał być wyspany i z trzeźwym umysłem gotowy na oddanie wszystkiego, co wytrenował przez ostatni rok. W sklepie po ostatnich meczach widzieliśmy zawodników kupujących zdrową żywność, produkty regenerujące, a nie wino z pobliskiej winiarni czy tanie dobre piwo i czipsy. Jeżeli jesteś osobą w nałogu nikotynowym na boiskach spotykałeś się z niechętnymi spojrzeniami i uwagami o przeszkadzającym dymie tytoniowym. Na tych zawodach większość zawodników to sportowcy potrafiący łączyć niesamowite ilości godzin treningowych z pracą zawodową. Nic więc dziwnego, że jak przychodzi czas na egzamin, każdy z drużyny chce jak najlepiej wypaść nie tylko przed samym sobą ale również przed kolegami z zespołu. To wszystko buduje zaufanie i nastawienie na jeden grupowy cel – zwyciężanie.

3. „Wieża podchodzę do lądowania”

Wszystkie mecze były rozgrywane na specjalnym terenie, który został dobrze przygotowany pod turniej. Lokalizacja tych boisk znajdowała się na terenie pasa startowego dla małych samolotów i awionetek.

źródło: European Ultimate Federation

Można by pomyśleć czemu nie graliśmy na boiskach przystosowanych do gry, na stadionie? EUCF to duże wydarzenie skupiające wokół siebie bardzo dużo drużyn i jeszcze więcej zawodników. Potrzeba sporej ilości boisk oraz przestrzeni dla zespołów rozgrzewających się. Pomysł na tę lokalizację okazał się prawie strzałem w dziesiątkę. Boiska były przygotowane solidnie z dobrze wytyczonymi liniami bezpieczeństwa, posiadające dobrze przystrzyżone trawiaste podłoże. Było ich wystarczająco dużo, a przestrzeni do rozgrzewek nie brakowało. Teren był otwarty, więc pierwszego dnia dało się odczuć dosyć mocno wiejący wiatr, który jednak dodawał pikanterii w meczach o stawkę. Pozostałe dni były raczej spokojne i słoneczne z temperaturą w granicach 25 stopni. W przerwach można było pooglądać samoloty stojące w hangarze, oraz dowiedzieć się co nieco o kosztach maszyn i ich utrzymania czy chociażby o kursach na spadochrony i latanie.

Jedyną rzeczą jakiej mi brakowało, a którą uważam za ważną była dosyć mierna organizacja meczy finałowych. Brakowało trybun oraz spikera, który zmieniłby boisko w prawdziwą arenę gladiatorów plastikowego dysku. Dodatkowo finał dywizji żeńskiej rozpoczął się podczas trwania jeszcze pozostałych spotkań o dalsze lokaty, co uniemożliwiało niektórym zawodnikom podpatrzenia topowych zespołów żeńskich. Wdarły się również jakieś problemy z wolontariuszami od liczenia punktów, którzy również czasami zapominali o sygnałach dźwiękowych przed rozpoczęciem punktu. Wszystko to jednak można poprawić w przyszłości, a o wadach finału szybko zapomnieliśmy oglądając to co się działo podczas finałów.

 4. Pędzę na finał !

Ciężko opisywać to co się działo podczas finałów. Warto zobaczyć to na żywo, a okazję taką będziemy mieli już za rok we Wrocławiu! Wtedy to gorąco Was zachęcam do przyjazdu chociaż na ten ostatni dzień. Wiele można się nauczyć, a przede wszystkim zobaczyć, że sport, w który gramy jest nie tylko niesamowity i wyjątkowy ale wkroczył na inny „level”.

Gryt vs COLORADO - EUCF 2017
walka o dysk – finał dywizji Mixed ( GRUT vs. COLORADO) / źródło:Quentin Dupré la Tour

Podczas finału kobiet razem z GSH rozgrywaliśmy nasz ostatni mecz, więc niestety na ten spektakl nie zdążyliśmy… Gorąco jednak zapowiadał się finał w dywizji mieszanej w którym naprzeciwko siebie stanęli młodzi zawodnicy holenderskiej drużyny GRUT, oraz niemiecka drużyna COLORADO Karlsruhe, w której gra nasz reprezentant Filip Stępniak.

GRUT

Warto się zatrzymać przy tej drużynie choć na chwilę. W zeszłym roku Grut zakończył EUCF na drugim miejscu. W tym roku pokonali na największym europejskim turnieju Windmill Reprezentację Polski na The World Games. Kim Oni są? Ja określiłbym ich jako holenderska przyszłość, która może zdziałać naprawdę wiele. Drużyna składa się praktycznie z samych młodych zawodników, którzy nie przekroczyli dwudziestego roku życia. Ich styl gry jest niesamowity, pełen efektownych zagrań i czasami szalonych decyzji, które kończą się o dziwo w większości przypadków dobrze. To kompletna drużyna grająca całym składem. Ich trener to autorytet, którego młodzi słuchają i z którym utożsamiają całą swoją przygodę z ultimate. Jest w nich niesamowity duch i energia, którą można odczuć za każdym razem oglądając ich w akcji. Żeńska część ani trochę nie odstaje i często w wielu spotkaniach decyduje o losie meczu.

Benjamin Oort  (GRUT) łapiący dysk tuż przed strefą przyłożenia / źródło: Quentin Dupré la Tour

Grut w finale pokazał klasę i wygrał z niemiecką drużyną 15:12. Nasz reprezentant Filip Stępniak zagrał dobre spotkanie, wielokrotnie doprowadzając do straty posiadania dysku przez Holendrów, a także popisując się wspaniałymi zagraniami w ataku. COLORADO brakowało jednak wykończenia i łapania dysków w zonie. Grut był niesamowity od początku do końca. Pomimo wypracowania przewagi na początku meczu nie zwalniali ani na chwilę, a ich obrona mocno dawała się we znaki przeciwnikom co skutkowało ciężkimi decyzjami rzutowymi i mocną presją na odbiorcach. Młodzi pokazali, że odrobili lekcje i przez cały rok pracowali, zbierali energię do bycia najlepszą drużyną w Europie. Wielkie brawa dla nich i Colorado za emocjonujący finał. O młodej drużynie z Holandii z pewnością usłyszymy jeszcze nie raz.

Gorąco zachęcamy do obejrzenia najlepszych akcji meczu:

Finał Open

Był pod dyktando najlepszych od pięciu lat – Clapham Ultimate z Wielkiej Brytanii. Podejmowali Oni niemiecką drużynę Bad Skid (aktualny mistrz Niemiec), która również miała swoje momenty w finale, szczególnie na początku, trzymając się blisko i mając przewagę jednego punktu. Ich odmłodzony skład nie miał jednak takiej mocy żeby zagrozić mistrzom.

Finał był niesamowity i w pełni zaspokajał potrzeby widzów. Było absolutnie wszystko. Każda akcja obfitowała w głośne owacje publiczności, czy to na końcu punktu czy w trakcie po niesamowitych brejkach i layoutach w obronie.

Clapham Ultimate / źródło: European Ultimate Federation

Ollie Gordon, Justin Foord i …. Alex Thorne

O zawodnikach tych można by napisać naprawdę sporo, ale ja skupiłem się bardziej na grze w finale. Ten pierwszy miał bardzo ciężkie zadanie, które wykonał w mojej ocenie rewelacyjnie. Były zawodnik NexGen Team (drużyna młodych talentów podróżująca po USA i grających mecze z drużynami profesjonalnymi), miał w obronie przykryć najlepszego zawodnika Bad Skid – Holgera Beuttenmullera. Gordon nie odstępował niemieckiego zawodnika ani na krok. Jego łapane dyski zawsze były bardzo ciężkie i wiązały się z silną presją layoutującego Anglika. Matchup ten był bardzo spirytowy i widać było, że obaj zawodnicy dają z siebie absolutnie wszystko. Ollie miał również momenty gdzie udawało mu się przeczytać atak Bad Skid i przejąć dysk, co dawało Clapham upragnione przełamania. Z przyjemnością patrzyło się na batalię tego zawodnika z niemieckim kapitanem.

Ollie Gordon próba layouta w obronie / źródło: European Ultimate Federation

Justin Foord to zawodnik bardzo znany w europejskim środowisku Ultimate. Ma on duży wpływ na całą drużynę Clapham i jest jej kluczowym graczem. W tym meczu zdobywał punkty, kreował grę ale również potrafił przy dobrym kryciu dać pograć innym zawodnikom swojej drużyny, którzy w danej akcji mieli większą przewagę nad swoimi obrońcami. Potwierdził on, że jako doświadczony gracz w tym sporcie wie, że liczy się cała drużyna i jej dobro, a nie jednostki i ich umiejętności. Jego spokój oraz motywowanie dawało „Żabom” dużo woli walki i dobrego podejścia mentalnego, które zaprocentowało już na początku drugiej połowy, kiedy to Clapham znacząco odskoczyło Bad Skid.

Alex Thorne to jeden z lepszych rozgrywających na świecie. Zawodnik pochodzący ze Stanów Zjednoczonych, reprezentant kraju, oraz rozgrywający, który w 2012 roku był nominowany do prestiżowej nagrody „Callahan”. Pokazywał klasę na każdym kroku. Jego niesamowite brejki, szybkość oraz przegląd boiska sprawiały, że z trybun słychać było tylko głośne WOOW! Thorne kreował grę w ataku, doprowadzał akcje do końca i sprawiał wrażenie, że atak Clapham jest nie do powstrzymania. Widać było, że czuje się dobrze w drużynie mistrzów sprzed roku, co objawiało się zaufaniem oraz chemią na boisku i poza nim.  

Clapham Ultimate po raz piąty wygrało finał o mistrza Europy i potwierdziło swoją absolutną dominację w tym sporcie w dywizji męskiej. Za rok prawdopodobnie będziemy ich oglądać we Wrocławiu i już z tego miejsca gorąco Was zachęcam do oglądania meczów tej drużyny. Wyjątkowe profesjonalne podejście oraz solidność zawodników całego zespołu.

Najlepsze akcje finału:

5.  Za rok Wrocław !!!

W niedzielę zakończyły się rozgrywki. Z domków zniknęły drużyny, a w kurorcie zostało parę ekip, które postanowiły na zakończenie pokorzystać trochę z uroków Caorle. Było to niesamowite uczucie zagrać z najlepszymi, przybić im piątkę czy wymienić się poglądami na temat Ultimate i rozwoju na przyszłe lata.

Finaliści dywizji mixed + zwycięzcy nagrody Spirit of the Game /źródło:  European Ultimate Federation

Już teraz oficjalnie wiadomo, że przyszłe finały tak samo jak w roku 2015 odbędą się na terenie Pól Marsowych we Wrocławiu. O całym wydarzeniu będziemy Was informować na bieżąco. Osobiście bardzo się cieszę, że udało się dograć to wydarzenie i kolejny raz będziemy w Polsce mogli pooglądać najlepszych, pokazać moc naszego sportu i spróbować właśnie dzięki takiemu wydarzeniu wspiąć się krok wyżej w budowaniu mocnej polskiej sceny ultimate. Do zobaczenia!

Written by in / 1226 Views

1 komentarz

  • Wojtek 11 października 2017 at 00:59

    Super artykuł! Oby więcej takich!

    Reply
  • Włącz się do dyskusji!

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *