To już jest koniec. Opustoszały boiska w portugalskim Portimao, a zawodnicy wracają lub są już w domach. Tydzień trwały mistrzostwa świata i … długo będziemy je pamiętać. To wszystko za sprawą męskiej i żeńskiej kadry, która od kilku dni napawa nas ogromną dumą.
Kadra męska piątą drużyną świata.
Bałem się o naszych reprezentantów. Nie ukrywam, że przed turniejem zastanawiałem się, czy wszystko co się ostatnio działo wokół naszej kadry nie okaże się finalnie przysłowiową “marchewką na kiju” . Obawiałem się utraty czujności, rozluźnienia i tego, że tak naprawdę nie wiemy czego możemy się spodziewać szczególnie po fazie grupowej, która dość mocno ustawi naszą kadrą pod dalszą fazę turnieju. Z drugiej strony też wiedziałem jakim potencjałem dysponujemy, jak bardzo nasza kadra chce, pragnie ugrać wiele i jak zależy im na jak najlepszych końcowych lokatach. Tymczasem Polska od początku zawodów szła dobrym tępem cały czas do przodu.
Ćwierćfinał
Otarliśmy się o strefę medalową! Piszę otarliśmy bo wszyscy którzy oglądali ten pamiętny mecz ćwierćfinałowy z Francją na naszym discordzie i generalnie wszędzie, długo go nie zapomną. Francja była bardzo gloryfikowana, zresztą nie ma się co dziwić. W składzie mieli naprawdę topowe gwiazdy, przegrali w universie z USA w fazie grupowej i wyglądali bardzo mocno. Polska natomiast udowodniła na tym turnieju, że potrafi stawić czoła najlepszym i sam odnoszę wrażenie, że lepiej grali z dobrymi przeciwnikami na papierze niż z gorszymi. No dobra, ale ten mecz to był kosmos.
Zaczeło się nerwowo. Już na samym początku obie drużyny miały sporo strat na koncie. Francja jakby była przestraszona, a to w fenomenalnym stylu wykorzystywali nasi zawodnicy. Ta zła sytuacja Francuzów trwała i nie zmieniała się na lepsze. Polska wygrywała już 5:2 oraz 6:3 mając połowę czasu spotkania za sobą. Wyglądało to wspaniale, a my tu na miejscu sprawdzaliśmy czy szampany się dobrze chłodzą. I nagle przyszedł atak przy 6:4 i coś… pękło. Zrobiliśmy trzy straty w tym punkcie i aż ciężko było uwierzyć w to co się dzieje. Fichu wysmażył półhucka na punkt do Wojtka Bogdanowa, praktycznie idealnie i drop… Benek Deskur prosty dysk do rąk…drop. Mateusz Gibki nagle missclick na resecie i strata. Pomimo heroicznej walki o odzyskanie dysku która zdawała egzamin, nie mogliśmy dobić leżącego. Bo Francja leżała i nawet komentatorzy nie wiedzieli czy się jakkolwiek podniesie i nawiąże jeszcze walkę. Czas grał na naszą korzyść, Polska dominowała i po prostu nagle zadział się jakiś “glitch in the matrix”…
Wrzucili nam tego brejka. Potem jeszcze jednego, kolejnego i jeszcze jednego. Cztery z rzędu…, a przecież nasz atak do tej pory był walcem, który raz jechał szybciej raz wolniej ale walcował. Porażka przyszła tak nagle, że aż ciężko było wstać od komputera i coś zrobić. Sam siedziałem wryty jak pień. Już nawet nie piszę o zawodnikach bo tylko wyobrażam sobie jak bardzo musieli być rozczarowani. Jedną nogą byliśmy już w półfinale i czasem naprawdę ciężko się podnieść po takiej porażce. Sam tego doświadczyłem z niektórymi zawodnikami naszej aktualnej kadry będąc w półfinale z Rosją na EBUC w 2019.
Ale Polska się podniosła. Pokazała charakter, nie spuściła głów i wywalczyła piąte miejsce, wygrywając kolejne dwa spotkania! W ostatnim meczu ponownie pokonaliśmy Hiszpanię grając perfekcyjny atak przez całe spotkanie.
Jesteśmy dumni! Jesteśmy dumni bo mamy Top5 na świecie. Jesteśmy dumni bo nasi zawodnicy po tak ciężkim doświadczeniu w ćwierćfinale udźwignęli niebywały ciężar który spadł na ich ambicje i oczekiwania. Jesteśmy dumni bo każdy się z nami liczy na świecie w plażowym ultimate.
Kadra żeńska wchodzi do topu
Nie mniej dumni jesteśmy z naszych zawodniczek, które w Portimao wywalczyły szóste miejsce! Przyznam szczerze, że nie wierzyłem, że nasze zawodniczki tak dobrze zagrają te zawody. Co więcej grały wręcz fenomenalnie, a mi szczególnie w fazie grupowej po prostu opadła kopara.

Przed turniejem w swoich predykcjach pisałem, że musimy myśleć o dobrych spotkaniach z kilkoma drużynami z grupy i walczyć o crossy. Tymczasem Polki zaczęły “wyjaśniać” od pierwszego dnia. Wygrana z włoszkami, grill z czeszkami. Potem Francja, która przecież jest potęgą tej dyscypliny. Warto dodać też, że francuzki o krok otarły się o finał przegrywając po wielkiej kontrowersji w decydującym punkcie z USA. Polska kadra w grupie pokonała Francję 13:9!
Nasze kadrowiczki rozegrały grupę w pięknym stylu kończąc ją na drugim miejscu (spośród dziewięciu reprezentacji) meldując się w ćwierćfinale. Tam na Polki czekała Kanada, która jeszcze póki co jest sporo przed nami w ultimejtowym świecie. Ten mecz nie poszedł po myśli naszej żeńskiej kadry, ale tak jak panowie Polki walczyły dalej! Szybko pozbierały się i skoncentorwały na dalszej walce co napawłao dumą całe środowisko kibiców latającego dysku w Polsce.
Kolejnym łupem naszej kadry padła (wielka również) Australia! Wygrana 11:8 dawała szansę na Top5, ale w ostatnim meczu nasza kadra minimalnie po dobrej walce uległa Hiszpanii przegrywając 5:7. Finalnie nasze panie uplasowały się na szóstej pozycji na świecie! Ich niesamowita wola walki, brak strachu przed teoretycznie lepszymi przeciwnikami, layouty nagrane na Ultiworld to wielka i piękna pamiątka z tego turnieju, która dała całej naszej społeczności wiele powodów do zadowolenia.
Co za tydzień
To był niesamowity tydzień. Choć kolejny raz z perspektywy kibica nie zawodnika, to był to czas wyjątkowy któremu towarzyszyły wspaniałe emocje, wiele rozmów na discordzie i zadowolenia z polskich kadr.
Żyliśmy tymi zawodami tutaj, w zimnej Polsce tak jakbyśmy byli tam. Codziennie tylko łapaliśmy sie na wspólne oglądanie meczy, które transmiotowali dla nas członkowie naszej społeczności, pisaliśmy o wynikach i rozmawialiśmy o scenariuszach. Było gorącooo!
Nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie nasze kadry! To one dostarczyły nam tego wszystkiego walcząc jak równy z równym z najlepszymi. Kiedyś trener kadry World Games powiedział rzecz którą zapamiętam do końca życia: “Nie ważne czy wygrasz czy przegrasz. Jeśli walczysz z całych sił i pokazujesz to na boisku to dobrzy kibice zawsze będą z Ciebie dumni”. Dziękujemy Wam za to! Jesteśmy z Was dumni i cieszymy się, że mamy takie reprezentacje w plażowym ultimate. Jesteście prawdziwymi wojownikami latających dysków i niech ten dobry wiatr niesie Was jeszcze dalej.
W Portimao walczyła również jak mogła nasza kadra mixed masters. Choć tutaj wyniki sportowe gorsze to warto zaznaczyć, że w klasyfikacji generalnej SOTG kadra masters znalazła się w Top5. W klasyfikacji generalnej turniej zakończyliśmy na szesnastej pozycji.
Dziękujemy POLSKA!






